Uciekłam, nareszcie uciekłam z laboratorium Augustine.Biegłam przed siebie.Wbiegłam w las.Nie wiem, gdzie jestem.Widziałam tylko otaczający mnie mrok i pojedyncze promienie światła z blasku księżyca.Poczułam dziwny zapach, który dostał się do moich nozdrzy.Szłam powoli przed siebie nie wiedząc, co mnie czeka i co mam robić.Pieprzony wszechświat!
Zaczęłam biec dalej w ciemnościach, uświadamiając sobie, że unoszący się
w powietrzu zapach jest coraz słabszy.Weszłam na drogę.Super.Nagle coś zobaczyłam.Na ziemi.Jakiś człowiek.Nie mogłam dostrzec jego twarzy.Skierowałam się w jego stronę.Podeszłam bliżej.Jeszcze bliżej.
-Halo?-Zapytałam, a on momentalnie otworzył oczy i wstał.Teraz mogłam ujrzeć go całego.
Dość wysok i szczupły mężczyzna.Ma bladą cerę, błękitne oczy i ciemnobrązowe włosy.Miał na sobię czarną skórzaną kurtkę, czarną koszulke i jeansy.
-W czym pomóc?-Odezwał się
-Gdzie jestem?-Spytałam rozglądając się
-Mystic Falls.-Powiedział a jego twarz przybrała inny wyraz.Jego oczy zmieniły się w czarne, pod nimi rozsiedliły się czerwone żyłki, ukazał swoje śnieżno-białe kły.Zaśmiałam się.A on zdziwony zamienił się z powrotem w człowieka.
-Nie ze mną takie numery.-Powiedziałam
-Co?Nie boisz się?-Spytał
-Raczej, że nie?-Zapytałam ironicznie.-Prawdopodobnie mam więcej lat niż ty złotko.-Powiedziałam z dumą
-Wątpię.1840, a ty?-Spytał
-Urodziłam się w 999.A imię masz?-Zapytałam przegryzając wargę.
-Damon Salvatore.-Powiedział podając mi rękę, lecz jej nie uścisnęłam.
-Abbadon.Ale przyjaciele mówią na mnie Heaven.Żartowałam.Nie mam przyjaciół.-Powiedziałam mijając go i patrząc w dal
-Znam kogoś kto powiedział to samo.-Powiedział
-Mam nadzieję go poznać.Jak daleko do miasta?-Spytałam
-Kilka minut.-Odpowiedział
-W którą stronę?-Zadałam kolejne pytanie
-Moje prosto, biegnij za mną.-Powiedział puszczając mi oczko i biegnąc z szybkością wampira a ja za nim.Nagle poczułam ogromny ból w okolicach brzucha.Chwyciłam się za niego i poczułam mokrą ciecz.Krew.Nacisnęłam próbując zidentyfikować co to.Lecz to nie było za dobre posunięcie.Zemdlałam.
Obudził mnie okropny ból.Powoli otworzyłam oczy.Spostrzegłam, że znajdowałam się w jakimś salonie. Leżałam na kanapie, blisko kominka. Przestrzeń w pomieszczeniu była ogromna.Usiadłam i sprawdziłam brzuch.Nic nie ma.
-Jak się czujesz?-Zapytał Damon stojący niedaleko z jakąś młodą dziewczyną.Ma owalną twarz, lekko oliwkową cerę, brązowe oczy i długie, proste, ciemne włosy.
-Katherina.-Powiedziałam
-Nie to jej sobowtór.Katherine nie to żyje.-Powiedział Damon
-Szkoda, lubiłam tą szmatę.Poza tym.Co się stało?-Westchnęłam i patrzyłam na nich nieruchomo.
-Łowca.-Powiedział Damon
-Abbadon?-Zapytała.
-Tak, skąd wiesz?Gdzie ja jestem?-Zapytałam
-W moim domu.-Odrzekł Damon.
-Widziałam cię w książkach od historii.I ktoś o tobie mówił.Nie tylko Damon.- Powiedziała-Jestem Elena.-Uśmiechnęła się miło
-Kto jeszcze o mnie mówił?-Spytałam wstając
-Ja kochana.-Powiedział ktoś z akcentem wchodząc do pokoju.Zauważyłam atrakcyjnego mężczyzne. Jego wzrost wynosił 180 cm.Posiadał kręcone włosy z kolorem brudnego blondu i błękitne oczy, które kontrastują z jego perłowo-białą skórą.
-Klaus.-Powiedziałam cicho
-O, pamiętasz mnie.Jak miło.-Powiedział sarkastycznie
-Co potrzebujesz?-Spytałam pochodząc bliżej
-Potrzebuję cię do czegoś.Nie mogłem cię znaleźć.I nie widziałem cię od przynajmniej siedemdziesięciu lat, wiesz jak się martwiłem kochana?Gdzie ogólnie byłaś?-Spytał rozkładając ręce
-12143.-Powiedziałam.-Laboratorium Augustine, byłam obiektem badań na wampirach.Prawdopodobnie wczoraj uciekłam.Byłam tam siedemdziesiąt lat.Właśnie dlatego nie mogłeś mnie znaleźć.Czemu mnie szukałeś?-Spytałam
-Wampir Augustine?-Spytał Damon.-Ja byłem 21051.-Powiedział
-Wracając.Pierwotna, wamirem Augustine?Przyleć do Nowego Orleanu ponieważ nadal cię potrzebuję.-Spojrzał na telefon.-Przykro mi kochana, muszę wracać.Będę na ciebie czekał, wiesz gdzie mieszkam.-Powiedział puszczając oczko i wyszedł.
-Abbadon Lockwood.Nie myślałam, że kiedykolwiek ciebie poznam.-Powiedziała Elena
-Ta..Dzięki, Damon za pomoc.Ale muszę iść.-Powiedziałam
-Gdzie iść?-Spytał
-Zostaniesz tutaj.-Powiedziała Elena
-Nie mogę.Miałam swoje życie które dobrze się układało, miałam kochającego męża, dom, rodzinę.Augustine zabrało mi wszystko.Teraz nie mam nic.Wiem, że muszę zacząć od nowa, właśnie chcę to zrobić.-Powiedziałam a Elena spojrzała na mnie smutno
-Przykro mi, że nie masz do czego wracać.Ale możesz zostać tu i zacząć od nowa.Pomogę ci.-Odezwała się
-Przyjmuję propozycję.-Powiedziałam z uśmiechem.
Numerek pierwszy jest do waszej dyspozycji kochani!
ENJOY BABES!
[Abbadon Lockwood]
Oooo baardzo fajny rozdział :) Ciekawe co dalej :D Czasami miałam momenty w których nie wiedziałam kto co mówi, ale tak to jako o sam pomysł na bloga to jestem na TAK !
OdpowiedzUsuńAbbadon - aaa przecudowna ! Pozdrawiam, życzę weny :) I zapraszam do mnie na blogi:
www.thestorydamonasalvatore.blogspot.com ( NOWY ROZDZIAŁ )
www.klauspierwotnahybryda.blogspot.com
www.from-now-you-must-trust-me.blogspot.com
Hej. :)
OdpowiedzUsuńZapraszam serdecznie do siebie na nowy rozdział.
nie-jestem-nia.blogspot.com
Witam.
OdpowiedzUsuńPiszę do obserwatorów mojego bloga - kiedyś "Dusze Cieni", teraz "Tylko tu" - z szczęśliwą, mam nadzieję, informacją o moim skromnym powrocie do fanfiction o "Pamiętnikach Wampirów". Nie jest to typowe opowiadanie, a raczej zbiór pewnych scen, które może w przyszłości zostaną połączone.
Mam nadzieję, że "historia" się spodoba i dalej zechcesz ją czytać :)
Serdecznie zapraszam: www.tylko-tu.blogspot.com